REVIEW – RIVALS – ARTROCK

KENSINGTON – RIVALS
by Mariusz Danielak

Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.

Czas w naszym recenzyjnym dziale na kolejny stylistyczny skok w bok. Uwaga… przed państwem zespół Kensington! Niewielu u nas go zna? To fakt, ale w swoim ojczystym kraju są już absolutnymi gwiazdami, zdobywcami wielu nagród, wyprzedającymi koncerty klubowe ale i te w potężnych salach. Imponująco też wyglądają ich festiwalowe występy, a każdy ich singiel staje się prawdziwym hitem w Kraju Tulipanów. Tak, tak, bo Kensington to indie rockowy zespół z Holandii. W skład powstałej w 2005 roku grupy wchodzą wokalista i gitarzysta Eloi Youssef, gitarzysta Casper Starreveld, basista Jan Haker oraz perkusista Niles Vandenberg. Zespół wydał do tej pory trzy albumy studyjne: Borders (2010), Vultures (2012) i ubiegłoroczny, recenzowany tu Rivals. Już za chwilę będą po raz pierwszy w Polsce, zatem nadarzy się okazja do zmierzenia się z ich fenomenem. Póki co napiszmy słów parę o ich muzyce.

Gdy zaczynali, przy ich dźwiękach dopisywano takie nazwy jak Kings Of Leon, U2, The Killers i Editors. Wydaje się jednak, że już na Rivals są silnie rozpoznawalni oraz mają pewien styl. I choć w dalszym ciągu trudno mówić o jakiejś oryginalności w tym zdominowanym przez kapele anglosaskie muzycznym świecie (podobnie grających składów faktycznie nie jest mało), jedno im trzeba oddać – są bezczelnie przebojowi, do tego młodzi, atrakcyjni i pełni energii… Czegóż chcieć więcej? I nie przeszkadza mi, że w pierwszych rzędach wszystkie ich teksty śpiewają piękne dziewczyny po dwudziestce ze swoimi chłopakami. Bo w ich kawałkach, oprócz popowego blichtru jest też po prostu kawałek rockowego grania podanego w niesamowicie nośnym sosie. Zresztą, czyż może być inaczej – w kwartecie mamy wszak aż dwóch gitarzystów.

Cóż, każdy numer tu zapisany mógłby być przebojem. Otwierający płytę Streets ma refren w stylu stadionowych zaśpiewów, kolejny All For Nothing, zaczęty dosyć mrocznym basowym pochodem, też zyskuje na kapitalnej melodyce ale i na charakterystycznym wokalu Eloi’a, będącego gdzieś wypadkową głosu Eddiego Veddera z Pearl Jam, Phila Collinsa i Chada Kroegera z Nickleback. Zresztą, dokonania tej ostatniej formacji nie są aż tak odległe od muzyki Kensington. Kompletnie zaskakuje odstający nieco od reszty Done With It, chyba najbardziej popowy i komercyjny kawałek w zestawie, numer skonstruowany w delikatnej stylistyce afrykańskiego folku, pachnący Stevem Lukatherem i Toto. Pewne echa world music słychać jeszcze w kolejnym System. Riddles powraca do stadionowej atrakcyjności, choć w zwrotce jest bardziej stonowany i wyciszony…

I tak sobie to dalej leci w pop-rockowym stylu do końca tego niedługiego, trwającego niespełna 40 – minut albumu. Zwarte i treściwe piosenki ścigające się między sobą o to, która ma lepszy refren. I nie ma znaczenia, czy są to bardziej nostalgiczne Don’t Walk Away i Rivals, pogodny muzycznie, wbrew tytułowi, War, czy wreszcie rozpędzony World You Don’t Know. W każdej niemalże ciągną wszystko dopieszczone harmonie wokalne Eloia Youssefa i Caspera Starrevelda… Mój znajomy stwierdził, słuchając Kensingtonów, że to taka holenderska wersja… Dave Matthews Band. Hmm… też coś w tym jest. Fajna muzyczka, przy której i chce się pośpiewać, a i nóżką tupnąć. Tak naprawdę jednak świetnie się jej słucha.

http://artrock.pl/recenzje/53243/kensington_rivals.html

Vertaling door: Katja Kemp

Oordeel: 8 Zeer goede positie, sterk aanbevolen

Kensington ─ Rivals
Het is tijd voor onze recensie-afdeling om een volgende sprong zijwaarts te maken. Opgelet… Hier is voor u de band Kensington! Er zijn er niet veel die hen al kennen? Dat klopt, maar in hun vaderland zijn ze al absolute sterren, winnaars van vele prijzen, zowel uitverkochte clubconcerten als uitverkochte grote zalen. Indrukwekkend is ook als je kijkt naar hun festivaloptredens, en elke single van hen werd een hit in het Land van de Tulpen. Ja, ja, want Kensington is een Indie-rockband uit Holland. De in 2005 opgerichte band bestaat uit zanger en gitarist Eloi Youssef, gitarist Casper Starreveld, bassist Jan Haker en drummer Niles Vandenberg. De band heeft tot nu toe drie studioalbums uitgebracht: Borders (2010), Vultures (2012) en vorig jaar het nu hier beoordeelde Rivals. Binnenkort zullen zij voor de eerste keer in Polen zijn, daarom is nu de gelegenheid om dit fenomeen te behandelen. Nu, laten we enkele woorden schrijven over hun muziek.
Toen ze begonnen, werd hun geluid vergeleken met Kings of Leon, U2, The Killers en Editors. Het blijkt echter, dat Rivals een zeer herkenbare eigen stijl heeft. En ook al blijft het nog altijd moeilijk om te praten over originaliteit in de door Angelsaksische bands gedomineerde muziekwereld (gewoon spelen is eigenlijk te weinig), iemand moet zich opofferen – ze zijn schaamteloos assertief, jong, aantrekkelijk en vol energie… Wat wil je nog meer? En het stoort mij niet, dat op de eerste rij mooie meisjes van in de twintig met hun vriendjes al hun teksten meezingen. Door hun nummers, die bestaan uit glitterpop ook gewoonweg rockmuziek overgoten met een extreem krachtige saus. Overigens, hoe kan het ook anders, dit kwartet heeft ook twee gitaristen.
Nou, elk hier beschreven nummer kan een hit worden. De cd begint met Streets, waarvan het refrein in stadionstijl is gezongen, daarna komt All For Nothing, dat begint met een behoorlijk donkere bas, prachtige melodieën en de karakteristieke zang van Eloi, die het midden houdt tussen de stem van Eddie Vedder van Pearl Jam, Phil Collins en Chad Kroeger van Nickelback. Overigens zijn de laatstgenoemde bands zijn niet zo anders dan de muziek van Kensington. Heel verassend wijkt Done With It een beetje af van de rest, het is misschien wel de meest poppy en commerciële nummer van de set, het nummer is opgebouwd uit een gevoelige Afrikaanse folk stijl, en doet denken aan Steve Lukather en Toto. Enkele echo’s van wereldmuziek kunnen nog steeds in het volgende System worden gehoord. Riddles keert terug naar stadionaantrekkingskracht, maar is in rest van de tekst meer ingetogen en rustig.
En zo gaat het verder in de pop-rock stijl van dit niet zo lange, minder dan 40-minuten durende album. Compacte en kernachtige liedjes strijden het hardst met elkaar om wie het beste refrein heeft. Het maakt niet uit, of het meer nostalgisch is zoals in Don’t Walk Away en Rivals, of de in tegenstelling tot de naam, vrolijke muziek van War, of het tenslotte het op hol geslagen Words You Don’t Know. In vrijwel elk nummer is de zang van Eloi Youssef en Casper Starreveld in harmonie. Mijn vriend vindt het ook iets. Coole muziek, waarop je mee wilt zingen, en met je voet wilt stampen. Maar het is echt geweldig om naar te luisteren.